KSIEGA

LINKI

Znajome blogi :)
ocean-wpomnień
paulla
smurfetkaa
noele melancoliques femme
annulka
salazar
fragola9
anulaaa
riv-er
sui generis
odkrywając siebie
Lotka
Bakusek

ARCHIWUM

2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
sierpień
lipiec
marzec
2007
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik



Blog.pl

design by gingery

image from www.allposters.com


Już po świętach,
Już po świętach. Na szczęście minęły mi bardzo szybko, nawet nie zauważyłam kiedy. Mam jeszcze wolne do nowego roku, więc mam zamiar trochę odpocząć i przemyśleć kilka spraw, zastanowić się, co dalej, co z moim życiem.
Przede wszystkim nie jestem zadowolona z mojej pracy. Oczywiście cieszę się, że mam jakąkolwiek pracę, ale nie sprawia mi ona nawet odrobiny przyjemności. Czuję się tam jak w jakimś obozie sterroryzowanym przez szefa. Teraz, gdy mam wolne, wystarcza tylko myśl, że nie muszę tam iść i od razu czuję się spokojnie.
Bardzo chciałabym otworzyć własną firmę. Sama być sobie szefem. Mam nawet jeden pomysł, ale z nim wiążą się duże nakłady finansowe, których nie mam skąd wziąć.
W tej pracy czuję się jak więzień. Szef traktuje nas jak śmieci. Straszy zwolnieniami. Wyżywa się. Ostatnio była nawet mowa o tym, że wszystkim obniży pensje do najniższej krajowej. Nie jest tam dobrze.
Ja nie chcę żyć w ciągłym stresie, z myślalami, że coś na pewno zrobiłam źle i zaraz dostanę opierdziel.
Naprawdę już w życiu spotkało mnie dużo nieszczęścia i cierpień, i nie pozwolę na to, by jakiś burak traktował mnie z góry, jak zero. Inaczej nie potrafię, nie umiem się na to zgodzić...


mi-corazon 2011-12-27 14:00:32
skomentuj (4)


Kolejne święta.
Znowu zbliżają się święta. Kolejne bez mamy. To już trzecie, ale czuję się tak samo jak przy pierwszych. Ta cholerna pustka. Nic jej nie potrafi wypełnić. Żadne uczucia, żadne gesty, żadne słowa. Nic. To  jest tak, że wiesz, że coś ci zabrano i wiesz, że to nigdy nie wróci, ale ciągle masz nadzieję, że może jednak jeszcze kiedyś będzie jak dawniej. Że może jeszcze kiedyś poczujesz to ciepło. Ale nie, już nie będzie i nigdy nie poczuję matczynego ciepła.

To są też pierwsze święta bez dziadka. Na dodatek ciotka jedzie do swojego syna do Anglii i babcia zostaje sama. Na szczęscie moja przyszła teściowa zaproponowała, że babcia może być na Wigilię u nich, i tak też zrobiliśmy. Ja nie mogłabym zostawić babci samej... A moja ciotka może...


mi-corazon 2011-12-18 16:38:05
skomentuj (6)
Nie jest łatwo.

Nie jest łatwo. Kolega, który odchodzi z firmy na wszystkich się wyżywa. Niestety na mnie też. Myślę, że jest mu ciężko i nie może sobie poradzić z tym, że stanowisko, które zdobywał 14 lat, ja obejmę po niewiele ponad rocznej pracy. Pocieszam się tym, że jeszcze tylko miesiąc i będę już mogła sama podejmować decyzje, bez proszenia się i wielkiej łaski. Mam też wiele obaw, bo jego wiedza i doświadczenie były bardzo duże, ale przecież wszystkiego można się nauczyć, nie?

Poza tym postanowiłam zacząć biegać. Dzisiaj zaczęłam, nie wiem, ile wytrzymam. Nie oczekuję od siebie za wiele, bo jestem trochę leniwa... ;) Na początek max. 3-4 dni w tygodni, zobaczymy jak to będzie.


mi-corazon 2011-11-22 16:53:51
skomentuj (4)
Chociaż raz lepsze wieści

To moje narzekanie chyba coś zadziałało, bo mam w końcu jakąś dobrą nowinę: dostałam awans! Tak. I to nie byle jaki. Odchodzi mój kierownik (konkretnie nie mój, ale mojego działu) i ja wchodzę na jego stanowisko - od stycznia. Fakt, że będę miała dużo więcej odpowiedzialności i 4 osoby pod sobą, ale najbardziej cieszy mnie podwyżka. Na początek nieduża, ale z obiecanką na więcej. Mam nadzieję, że o tym więcej, to nie były puste słowa, a jak były, to nie będę zadowolona.
To wszystko tak szybko się potoczyło. Pracuje w tej firmie dopiero 16 miesięcy, a co najważniejsze dostałam tę pracę bez żadnych znajomości. Na początku pracowałam za najniższą krajową, teraz nie mam dużo więcej, ale mam nadzieję, że ten awans poprawi moją sytuację materialną.

W ten troszkę dłuższy weekend mam zamiar odpocząć, bo ostatnie 2 tygodnie kręciły się tylko wokół pracy...


mi-corazon 2011-11-10 21:01:51
skomentuj (3)
Kolejne przemyślenia
Trochę się przeziębiłam i siedzę na chorobowym w domu, więc mam trochę czasu na przemyślenia i napisanie notki.
Niestety wciąż powracającym tematem jest temat pieniędzy, a zasadzie ich brak. W obecnej pracy minęło mi już 13 miesięcy, i mimo awansu, nadal zarabiam niewiele ponad 1000 zł. Na kolejny awans nie mam już szans, bo to jest mała firma. To samo tyczy się wypłaty. Nie jestem rodziną szefostwa, więc na jakieś lepsze pieniądze (chociaż 2000 zł na rękę) mogę liczyć za około 10 lat.
Znowu zaczęłam myśleć nad zmianą sposobu zarabiania. Mam w zasadzie 2 pomysły. Jeden z nich to własna działalność - to bardzo mi odpowiada, ale na mój pomysł na biznes będę potrzebowała dosyć dużej ilości gotówki, a przy moich zarobkach nie sądzę, by jakiś bank takiej pożyczki mi udzielił (ale zamierzam to jeszcze sprawdzić). Druga opcja, to tak jak już wspomniałam kiedyś, wyjazd zagranicę. Bardzo dobrze znam angielski, ale wolałabym wyjechać do Niemiec, dlatego uczę się niemieckiego.
Taka decyzja jest dla mnie bardzo trudna, dlatego wciąż jestem w tym samym miejscu, w tym samym punkcie.

Bo tak naprawdę chciałabym zostać w Polsce, móc tu godnie żyć i normalnie zarabiać, ale chyba przestałam już wierzyć w to, że jest to możliwe...


mi-corazon 2011-10-17 18:01:22
skomentuj (3)
Odblask cudzego światła

Odkryj swoje własne światło, w przeciwnym razie przeżyjesz życie, świecąć mdławym odbiciem cudzego światła.



mi-corazon 2011-09-10 13:51:56
skomentuj (1)
Prawie koniec wakacji

Takim sposobem kończą się wakacje. No prawie, bo semestr zaczynam dopiero za miesiąc. Ja ich w zasadzie nie odczułam, bo przecież trzeba było wstawać codziennie rano do pracy. Byliśmy tydzień na jeziorem, pogoda byłam piękna i tak bardzo nie chciałam wracać do szarej codzienności - do pracy, której nie lubię, a muszę do niej chodzić, bo inaczej nie mielibyśmy na chleb...

W czwartek poszliśmy do mojej parafii, aby uzyskać od ks. proboszcza pozwolenie, że ksiądz z innej parafii mój poprowadzić nasz ślub (mam takiego dobrego, znajomego księdza i zawsze chciałam, żeby to on udzielił mi sakramentu małżeństwa). Jak się okazało w czasie wakacji takie sprawy można załatwiać tylko we wtorki przez 1 godzinę, więc pocałowaliśmy klamkę.

Nawiązując już do spraw wesela W KOŃCU udało się dogadać z mamą P. Zgodziła się praktycznie na wszystko, czego chcieliśmy. Ale zmiękła dopiero w momencie, kiedy zobaczyła, że ja zdania nie zmienię.

Tak naprawdę to boję się tego kroku. Samo słowo "małżeństwo" bardzo mnie przeraża. Fakt, że mam źle doświadczenia, bo moi rodzice rozwiedli się jak miałam 10 lat i tak sobie tłumaczę, że ten lęk przed ślubem wynika właśnie z tego. Jak już wypowiem przysięgę, to nie będzie odwrotu. Nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w suknie ślubnej i nadal jest to dla mnie trochę komiczne. Rok od zaręczyn minął bardzo szybko, więc rok do ślubu minie jeszcze szybciej.


Jeszcze tak wracając do tych wakacji, to za 2 tygodnie zaczyna się sesja poprawkowa na mojej uczelni, ale mnie ona nie dotyczy! Bo wszystkie egzaminy zaliczyłam w pierwszym terminie i jestem z tego powodu bardzo z siebie dumna :)



mi-corazon 2011-08-27 10:05:18
skomentuj (4)